Na własnej skórze

Przez 
(2 głosów)
Rzecz się dzieje w Mogilanach...

 

Noc Sylwestrowa 2018, godz. 20.50
Słyszę dzwonek do drzwi.
– Proszę – krzyczę z kuchni, bo ostatnie przygotowania do Sylwestrowej domówki wykonuję i ręce mam mokre.
To zapewne pierwsi goście. Ale goście nie wchodzą. No dobra, wycieram ręce i idę otworzyć drzwi. Pewnie moi Przyjaciele chcą mieć dobre wejście. W drzwiach stoi Młody Mężczyzna, którego czasami widuję, jak przechodzi ulicą.
– Dobry wieczór, to pani piesek?
Dopiero teraz dostrzegam maliznę w jego rękach. Uszy i oczy, resztę kryją ręce Mężczyzny.
– Nie, ja nie mam psa.
– Przechodziłem, a on tu po ulicy chodził.
– No tak, ale ja nie mam psa – i wtedy objawienie… ktoś tego psiaka podrzucił. W Sylwestrową Noc, gdy zewsząd słychać wystrzały fajerwerków, gdy z nieba posypuje i wieje, ktoś malucha zostawił na ulicy.
– No nie - mówię - ktoś go podrzucił… i malizna ląduje w moich rękach.
– Przepraszam - mówi Młody Człowiek i odchodzi.
– Jakoś sobie poradzimy – zapewniam, chociaż minę mam nietęgą. Za chwilę przyjdą goście, ja nie lubię bliskiego kontaktu ze zwierzętami i nie umiem się nimi opiekować... a ta malizna cała się trzęsie. OK. Spodek z czystą wodą, pudełko do spania i jakieś szmatki żeby było mu ciepło... Położę go najlepiej kolo pieca centralnego ogrzewania w piwnicy. Jakoś przetrzymamy dwa dni a potem odwiozę go do schroniska dla zwierząt.

1 stycznia 2019, godz. 4.10
Szczeniaczek cały czas kwili. Uspakaja się tylko wtedy gdy jestem obok i do niego mówię lub kiedy go głaszczę. Nic dziwnego powinien teraz spać obok swojej mamy. A niech to. Mnie się chce spać. Chcę do łóżka. Czemu on nie śpi? Może jest głodny? Ale co taki maluch je? Zresztą i tak nic nie mam dla psa.
Godz. 6.20: Musi wystarczyć mleko. Piesek wcina tak, ze mało nie gubi ogona.
Godz. 8.30: Mleko to nie był dobry pomysł. Kupki po mleku są... No jakoś dam radę.
Godz. 12.30: A może nie taki zły ten pomysł z mlekiem, piesek śpi.
Godz. 18.00: Z braku laku znowu musi być mleko. Trudno, może dam mu też trochę chleba? Piwnica i tak przedstawia obraz nędzy i rozpaczy. Tam, gdzie jeszcze się nie zesikał to zrobił kupę. A pudełko już dawno powiększył dla swoich potrzeb. Bo wychodzi z niego staje pod drzwiami i skowyczy. No przecież nie wezmę go do sypialni. Dobrze, przełożę go do koszyka może będzie lepiej?
Godz. 23.30: Ale nie jest. Domownicy chcą spać.
– Zrób z nim coś!
– Zrób, zrób, ale co? – śpij pędraku, grzeczne psy śpią w koszykach, słyszysz? Sylwester zaczyna kręcić się w kółko i popiskuje. Może układa się do snu? Głaszczę go. Głaszczę. Głaszczę. Śpi! Teraz cicho pogasić światła…

piesek sylwester

2 stycznia, godz. 4.20
Nic nie słychać. Sylwester śpi. Grzeczny piesek…
Godz. 5.20: - Wstawaj, piesek cię woła!
– I po co ten humor? Wielkie rzeczy. I tak był grzeczny. Znowu pomaga głaskanie i ciche nauki na temat dobrego zachowania psów.
Godz. 8. 20: No jest psie jedzenie. Obawiam się, że ogon odpadnie. Potem jedziemy do gabinetu weterynarza, oni się tobą zajmą.
Godz. 9.10: Falstart, gabinet na Parkowej w Mogilanach jest czynny od 10.00.
Godz. 10.15: Kolejny falstart. - Owszem mamy podpisaną umowę z gminą Mogilany ale na sterylizację nie przyjmujemy bezdomnych zwierząt. Proszę się kontaktować ze schroniskiem Psie Pole w Racławicach. Ok. Dzwonię. Nikt nie odbiera.
Po chwili telefon:
– Pani do mnie dzwoniła – odzywa się Pracownik z Psiego Pola.
– Tak. Ktoś porzucił szczeniaka w Sylwestrową Noc przy moim domu. Chcę go oddać do schroniska.
– Rozumiem, ale zgłoszenie powinno być zrobione przez Urząd Gminy.
Ciekawe czy starczy mi dnia, żeby psiaka oddać do schroniska. Dzwonię. Telefon odbiera Pracownica Referatu Ochrony Środowiska. Zmęczonym głosem prosi o namiary:
Pracownicy Schroniska dojadą do pani domu w ciągu dwóch godzin – oświadcza. Oby. Jest godz. 11.00. Czekam.
Godz. 13.00: Okazało się, że Sylwester to Nocka. Może dlatego właściciel nie miał skrupułów.
– Ojej – rozpływa się Młoda Pracownica Schroniska, która przed chwilką przyjechała po pieska – dopiero wyżynają jej się kiełki. Odrobaczymy ją i zaszczepimy.
– Proszę jej znaleźć dobry dom – proszę.
Chowa pieska pod kurtkę bo sypie mokry śnieg i odjeżdża.

Szczęśliwego Nowego Roku Wszystkim: Wrażliwym, Zmęczonym ale Kompetentnym, Młodym i Entuzjastycznym, Malutkim i Porzuconym.

Ewa Walczak

Czytany 1284 razy Ostatnio zmieniany środa, 02 Sty 2019 17:26