Buków 2014, XXX-lecie Zespołu Mogilanie Wyróżniony Buków 2014, XXX-lecie Zespołu Mogilanie Fot. Maria Mierzwa

JAK POWSTAŁ ZESPÓŁ MOGILANIE Wyróżniony

Przez 
(5 głosów)
Rozmowa z Krzysztofem Musiałem, współzałożycielem Zespołu, wieloletnim dyrektorem Gminnego Ośrodka Kultury w Mogilanach

 

Panie Krzysztofie, skąd wziął się pomysł założenia Zespołu Mogilanie?

Urodziłem się i wychowałem w Mogilanach, wiosce podkrakowskiej i od dzieciństwa wzrastałem wśród dźwięków muzyki ludowej, która istniała tutaj od zawsze. W dawniejszych czasach, kiedy nie było telewizji czy internetu, ludzie częściej spotykali się ze sobą i podczas tych spotkań nierzadko przygrywała muzyka, prawdziwa muzyka, nie z „puszki”, ale grana „na żywo”. W Mogilanach mieszkało wiele osób, które nie mając wykształcenia muzycznego, nawet nie znając nut, potrafiło grać na instrumentach. Zawsze istniały zespoły, które grały na weselach, przyjęciach, spotkaniach rodzinnych czy towarzyskich. W Mogilanach często odbywały się festyny organizowane w parku przy dworze. Inspiracja powstania zespołu wzięła się właśnie z tej tradycji, która tutaj nieustannie trwała.

Jednak w wielu miejscach tradycja muzyki ludowej wymarła, a w Mogilanach odwrotnie – rozkwitła. Co takiego się wydarzyło, że nastąpił renesans folkloru w Mogilanach?

Coś dobrego może się wydarzyć, jeśli spotka się kilku ludzi, którzy chcą tego samego i zgodnie ze sobą współpracują. W 1979 r. naczelnik gminy Zdzisław Jakubowski (wtedy nie było jeszcze urzędu wójta) powierzył mi funkcję szefa ośrodka kultury. Gdy zaczynałem tę pracę była to orka na ugorze, gdyż trzeba było dopiero wszystko wymyśleć. Do dyspozycji ośrodka kultury otrzymałem małe pomieszczenie biurowe i salę w budynku, gdzie swoją siedzibę miał sekretarz partii. Nieciekawe to było towarzystwo. Pamiętam dobrze jeden dzień, kiedy pojechałem na przegląd kapel, instrumentalistów i śpiewaków ludowych, który odbywał się w zamku niepołomickim. I wtedy właśnie przyszła mi do głowy jasna myśl, że przecież w Mogilanach także mamy wspaniałych muzyków, którzy nie gorzej mogliby zagrać i zaśpiewać. Po powrocie z Niepołomic spotkałem się z osobami, które chętnie podjęły ze mną ten temat. Byli to: Jurek Rogala, zatrudniony w ośrodku kultury jako instruktor muzyki oraz Kazek Królik, miejscowy stolarz, również pasjonujący się folklorem.

Pan oraz wspomniane dwie osoby były u początku powstania Zespołu?

Tradycję tworzą konkretni ludzie. To nie tylko jest jakaś idea. Ktoś konkretnie musi wykonać pracę, żeby potem ktoś następny mógł korzystać z jej owoców. W tradycji tworzonej przez Zespół Mogilanie znalazło się szereg pięknych postaci. Spośród nich trzeba przede wszystkim wymienić trzy osoby, bez których nigdy nie doszłoby do powstania Zespołu Mogilanie. O nich niestety często się zapomina. Jestem wdzięczny Jurkowi Rogali, że w liście napisanym z okazji trzydziestolecia Zespołu wyraźnie wymienił te trzy osoby. Mieliśmy szczęście, że w Mogilanach żyło trzech wybitnych muzyków ludowych, którzy od najmłodszych lat grali na różnych spotkaniach. Jak wspomniałem tych spotkań w dawnych czasach było bardzo dużo. Te osoby to: Adam Papież, grający na skrzypcach, akordeonie i heligonce, Tolek Cholewa – klarnecista oraz Władek Pulchny – heligonista. Zanim powstał Zespół Mogilanie Adam Papież i Tolek Cholewa grali w renomowanej kapeli krakowskiej „Złoty Róg”. Nawiasem mówiąc z tą kapelą pięknie śpiewała Joasia Syrek, jak mówiono: „urodziwa panna” z Mogilan. Wspomniani trzej panowie stanowili trzon pierwszej kapeli Zespołu Mogilanie. Bez tych muzyków Zespół by nie zaistniał.

Muzyka ludowa była ich hobby?

To było zdecydowanie coś więcej niż hobby, to było ich życie. Adam Papież, który był pierwszym kierownikiem Kapeli, większość swojego życia poświęcił muzyce. Jego ojciec i dziadek też byli muzykami ludowymi. Adam wspominał, że jako mały chłopiec, przed wojną, grał ze swoim tatą na weselach. Adam prawie do końca swoich dni, codziennie przez kilka godzin, ćwiczył na instrumentach odtwarzając melodie ze starych śpiewników, w tym z dzieł Kolberga. Nauczył się zapisu nutowego, aby również spisywać te piosenki i melodie, które znał z dzieciństwa. Dzięki niemu zachowały się piosenki i melodie w oryginalnym mogilańskim brzmieniu. To była ogromna, niewidoczna  praca włożona w Zespół, zwłaszcza w pierwszych latach jego istnienia. Ja o tym wiem, bo to był mój teść, z którym mieszkałem w jednym domu. Ostatni raz zagrał w grudniu 2004 r. w strażnicy, mimo, że był chory. Zmarł w lutym 2005. Mając trzech bardzo dobrych muzyków z pasją można było zapraszać kolejne osoby do Zespołu.

Ludzie jakby czekali na tę propozycję?

Tak. Szybko znalazły się np. osoby do śpiewu, gdyż mieliśmy w Mogilanach tradycję chóru. Po śmierci organisty - pana Stefana Zielińskiego, który ten chór prowadził - powstała pustka i dawni członkowie chóru zasilili nasz Zespół. Jurek Rogala, który był nauczycielem w Zbiorczej Szkole Gminnej w Mogilanach zachęcił młodzież z Gaja, której uczył matematyki, do udziału w życiu Zespołu. Od początku w Zespole byli więc zaangażowani i starsi i młodsi mieszkańcy, z terenu całej gminy. Wspomnę jeszcze, że w pierwszym składzie Kapeli grał, oprócz wspomnianych trzech osób, Jurek Rogala na basach. Na basach podgrywał też ś. p. Józek Strzeboński oraz Wiesiek Zięba. Natomiast pierwszymi instruktorami byli Anna i Kazimierz Lassakowie, którzy zajmowali się choreografią i układami tanecznymi. Instruktorem muzycznym był Staszek Graca z Ochojna.

Pewnego dnia do Zespołu dołączyła wybitna etnochoreograf Pani Janina Kalicińska?

Mieliśmy ogromne szczęście do ludzi, którzy z nami podjęli współpracę. Pani Janina Kalicińska (rocznik 1920) to najwybitniejsza polska instruktorka tańca ludowego, doskonała znawczyni folkloru ziemi krakowskiej. W 1986 r. została kierownikiem artystycznym Zespołu. Jej przyjście spowodowało, że od razu Zespół Mogilanie wszedł do „pierwszej ligi” światowej. Pani Janina doprowadziła do tego, że nasz Zespół, który początkowo był nazywany Zespołem Pieśni i Tańca stał się prawdziwym Zespołem Regionalnym, w którym wszyscy bez podziału śpiewają i tańczą i zarazem uczestniczą w odtworzeniu dawnych obrzędów i zwyczajów.

A skąd wzięliście stroje i instrumenty muzyczne?

Na początku stroje ludowe trzeba było pożyczać na występy, bo własnych nie mieliśmy. Staraliśmy się, żeby wyposażenie zespołu nawiązywało bezpośrednio do tego dziedzictwa, w którym wyrastaliśmy. Pierwsze basy wykonał Kazek Królik na podstawie instrumentu, który leżał w chałupie na Podlesiu koło Mogilan. Starą heligonkę znaleźliśmy w Żarach, która po gruntownym remoncie do dzisiaj służy kapeli. Organizowałem pieniądze, aby wyposażyć zespół we wszystko co konieczne, żeby stroje – łącznie z butami, pasami i magierkami - były takie same, jak naszych pradziadków. Podjąłem współpracę z Muzeum Etnograficznym w Krakowie i nasze ludowe stroje zostały dokładnie odtworzone. Kolorystyka, układ haftów nie są przypadkowe, zostały zachowane autentyczne wzory sprzed stu lat stosowane tylko tutaj.

Baza lokalowa także się rozwinęła?

Intensywnie zabiegałem, żeby znaleźć fundusze na powiększenie naszej przestrzeni lokalowej i polepszenie warunków pracy Zespołu. 30 lat temu nawet nie było ubikacji w budynku. Dzięki pomocy życzliwych osób, które doceniały nasz wkład w rozwój kultury ludowej udało się uzyskać odpowiednie fundusze na gruntowny remont i rozbudowę ośrodka. Jestem wdzięczny szczególnie Panu Stanisławowi Dziedzicowi z Urzędu Miasta Krakowa , który pomógł nam uzyskać dofinansowanie z Ministerstwa Kultury. Wymienię tutaj także Panią Marię Knapik, pracującą wtedy również w wydziale kultury krakowskiego magistratu - zawsze mogłem liczyć na ich pomoc. W 10. rocznicę powstania Zespołu nastąpiło uroczyste otwarcie budynku GOK-u po generalnym remoncie i rozbudowie. Cieszę się, że z tej pracy skorzystało już kilka pokoleń członków Zespołu. Ci najmłodsi nie pamiętają w jakich warunkach zaczynaliśmy działalność.

Jakaś dokumentacja na pewno się zachowała?

Tak. W pewnym momencie postanowiłem, że będę rejestrował swoją kamerą wszystkie ważniejsze wydarzenia, w których uczestniczył Zespół. Mam pełną dokumentację video od roku 1989. Wiele występów Mogilan zostało także zarejestrowanych przez telewizję, powstało szereg programów niejednokrotnie emitowanych w TVP. Wszystkie wydarzenia są także zapisywane w Kronice Zespołu, którą skrupulatnie prowadzi Adam Królik, brat Kazka. Pierwszy wpis nosi datę 11 października 1984 r. Zaglądając do tej kroniki można dowiedzieć się, jak wiele osób spośród naszych mieszkańców przewinęło się przez Zespół w ciągu tych wielu lat. Na przykład z rodziny Strzebońskich w Zespole równocześnie uczestniczyli: babcia Kornelia, dziadek Józek, córka Barbara i wnuczka Dominika.

Największe wydarzenie w historii Zespołu?

W maju 2004 r. pojechaliśmy na urodziny do Jana Pawła II. Zatańczyliśmy dla Papieża poloneza na Placu św. Piotra tuż przy ołtarzu przy wejściu do Bazyliki św. Piotra. Jan Paweł II doskonale pamiętał Mogilany. Często tu przyjeżdżał, gdy był biskupem Krakowa. Wiele osób z mojego rocznika, w tym także ja i moja żona, byli bierzmowani przez Karola Wojtyłę. Po spotkaniu z Ojcem Świętym pojechaliśmy na Monte Cassino, aby świętować 60. rocznicę zwycięstwa 2 Korpusu Polskiego nad Niemcami. Spotkanie z Papieżem i wizyta na Monte Cassino to było dla naszego Zespołu największe wydarzenie.

A jakie ma Pan największe marzenie?

Marzenie mam takie, żeby Zespół się rozwijał i aby kultura, którą kultywuje uszlachetniała środowisko w którym żyjemy. Potrzebujemy więcej wzajemnej życzliwości, więcej uśmiechu, radości, nawiązywania pozytywnych relacji ze sobą. Mam nadzieję, że Zespół to właśnie wnosi w naszą społeczność...

Opracowano na podstawie artykułu „Tradycję tworzą konkretni ludzie”, wywiad z wójtem Krzysztofem Musiałem na XXX-lecie Zespołu Regionalnego „Mogilanie”, listopad 2014, rozmawiał Sylwester Szefer

KM3

Czytany 585 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 14 Lis 2019 23:11