Dlaczego wykluczono członka chóru „Mogilanum”?

Przez  mogilany.info
(8 głosów)
Jak się dowiedzieliśmy z różnych źródeł, w tym z listu do Księdza Proboszcza z Parafii Mogilany (z którego pochodzi wiele poniższych informacji), nieco ponad miesiąc temu doszło do wykluczenia z chóru parafialnego „Mogilanum” jednego z członków. Nie byłoby to nic interesującego, gdyby tym członkiem nie była osoba publiczna, na wysokim stanowisku samorządowym w gminie Mogilany.

Decyzję o wykluczeniu podjął Ks. Proboszcz po wielokrotnym, wcześniejszym poinformowaniu o incydentach, jakie miały miejsce w chórze. Z ostrożności nie podajemy danych personalnych, ponieważ znane są przypadki zastraszania przez tę osobę, a z pewnych informacji wynika, że sytuacja z organistą (będącym też kierownikiem chóru) jest przedmiotem oskarżenia.

Problem z wykluczonym członkiem trwa od wielu lat. Nie był do tej pory radykalnie rozwiązany, m.in. z racji piastowanego przez tego członka stanowiska, atmosferą zastraszenia przed jego ewentualną reakcją i niechęcią do eskalowania wywoływanych przez niego konfliktów. Jednak nasilenie zachowań przełamało granicę tolerancji. Dotychczasowy brak zdecydowanej reakcji był błędem, dawał mu poczucie bezkarności i mnożył incydenty, które są nie do zaakceptowania nie tylko we wspólnocie chóru, ale także w normalnych relacjach międzyludzkich.

Członków chóru bulwersuje nie tylko trudna współpraca (regularne i agresywne sprzeciwianie się poleceniom kierownika chóru), ale przede wszystkim agresywne i wulgarne zachowania i słowa, również w kościele przy ołtarzu. Można było usłyszeć zwroty takie jak „Spier….aj”, a nawet „Spier….aj nienawistna suko”, wyzywanie starszych od siebie kobiet od „tumanów, które nie umieją posługiwać się telefonem”, odpowiedzi typu: „wsadź sobie ten ołówek do du..”, „stare, głupie baby”. To tylko kilka przykładów, które nie są incydentalne, ale stwarzają wrażenie celowych działań.

Decyzję o wykluczeniu przekazał organista w obecności wszystkich członków chóru. Wykluczony członek nie chciał opuścić sali prób, więc wyszedł z niej kierownik chóru. Po chwili za nim wyszedł wykluczony członek i natarczywie wyzywał organistę. Słyszalne były liczne prośby organisty („proszę odejść ode mnie”), który chciał wrócić do Sali. Jednak wykluczany członek mu to uniemożliwiał, a będąc w stanie bliżej nieokreślonego przypływu emocji zaczął szarpać i popychać organistę, czego efektem była krótka szamotanina. Wiemy, że zgłosił następnie do organów ścigania fakt napaści ze strony organisty! Mamy nadzieję, że zabezpieczony monitoring dokładnie pokaże, co rzeczywiście miało miejsce.

Negatywne zachowania występowały nie tylko w chórze. Znane są relacje m.in. członków zespołu „Mogilanie” dotyczące podobnych incydentów. Być może inni mieszkańcy podzielą się swoimi doświadczeniami ośmieleni złamaniem tej zmowy milczenia.

Niewątpliwie doczekamy się oskarżeń o plotkarstwo i szerzenie nienawiści. Decydujemy się jednak o tym napisać, ponieważ brak reakcji na agresję i krzywdzenie ludzi, ukrywanie takich faktów, doprowadza do poczucia bezkarności i dalszych patologicznych zachowań. Wielu mieszkańców usłyszy od wykluczonego członka chóru, jak to był niesprawiedliwie traktowany. Na pewno znajdzie on też wielu obrońców wśród swoich stronników. Relacje licznych świadków potwierdzają, że było jednak zupełnie odwrotnie. Nie zgadzamy się na stwierdzenia, że „wszystko ma pozostać w rodzinie”. Patologię trzeba upubliczniać i piętnować. Zwłaszcza jeżeli dotyczy ona osób publicznych, choć tak naprawdę ma to pomniejsze znaczenie. 

Czytany 3226 razy