Mogilany muszą mieć rozsądnego wójta

Przez 
(5 głosów)
Rozmowa z Grzegorzem Stokłosą

O profesjonalnym zarządzaniu gminą, nieudanych próbach współpracy z obecnym wójtem oraz wizji przyszłych Mogilan rozmawiamy z Grzegorzem Stokłosą, kandydatem na wójta Gminy Mogilany, popieranym przez Stowarzyszenie Mieszkańców Gminy Mogilany oraz Stowarzyszenie Przyjazna Gmina Mogilany.

Jakie cechy powinien mieć dobry wójt?

Przede wszystkim musi być przyzwoitym człowiekiem. Poza tym pracowitym, ambitnym i świadomym, że stale trzeba się uczyć. Działania wójta i podległych mu pracowników powinny być przejrzyste, jawne, co sprawia, że mieszkańcy czują się o wszystkim dobrze poinformowani i na bieżąco mogą oceniać pracę urzędników.

Wójt musi być też dobrym i sprawiedliwym gospodarzem, z wizją tego, co chce dla gminy zrobić i potem ją skrupulatnie realizować. W przeciwnym razie mieszkańcy skazani są na nieudolne rządy, które sprowadzą gminę na skraj bankructwa.

Zdecydował się Pan kandydować na urząd wójta Mogilan, bo…

...bo mieszkam w tej gminie, zależy mi na jej rozwoju i chciałbym, by inaczej była zarządzana. Będąc w tej kadencji przewodniczącym rady poznałem problemy mieszkańców i dziś jestem gotowy podjąć się pracy na ich rzecz.

Ale wygranie wyborów nie będzie łatwe. Piotr Piotrowski, obecny wójt dysponuje gminnymi mediami, salami, w których może organizować spotkania z mieszkańcami i chyba niemałymi funduszami na kampanię. Koszt ekspozycji jednego z billboardów może sięgać nawet 8 tys. zł?

Ja takich pieniędzy nie mam. Mój komitet wyda informator dla mieszkańców, powiesimy kilkadziesiąt plakatów i banerów. Stowarzyszenie Mieszkańców Gminy Mogilany oraz Stowarzyszenie Przyjazna Gmina Mogilany zaprosiły mnie i pozostałych dwóch kandydatów do przedwyborczej debaty. I z tego zaproszenia zamierzam skorzystać. Termin debaty zaproponowany został na 14 października. Gdy pozostali kandydaci zgodzą się na udział w tym spotkaniu, wówczas komitety wyborcze uzgodnią jego termin i miejsce . Debatę będzie prowadzić niezależny dziennikarz. Teraz organizatorzy oczekują na pozytywną odpowiedź od pozostałych dwóch kandydatów. Jeśli się zgodzą, zapraszam na spotkanie wszystkich mieszkańców Gminy Mogilany.

Fakt, że zrezygnował Pan z funkcji przewodniczącego, a następnie z innymi radnymi chciał odwołania wójta, rady i powołania komisarza - może Panu pomóc, czy utrudnić zdobycie funkcji włodarza Mogilan?

Chciałbym, by mieszkańcy uwierzyli, że to była jedyna możliwa decyzja. Przez ponad trzy lata - wraz z innymi radnymi - uczciwie pracowałem nad każdą uchwałą, analizując jej zasadność i - w miarę posiadanych kompetencji - zgodność z obowiązującym prawem. Robiliśmy to, by nie narażać gminy na procesy, które mogły zakończyć się wypłatą odszkodowań. W grudniu ubiegłego roku, gdy radnym nie zapewniono należytej obsługi prawnej, przelała się przysłowiowa czara goryczy. Uznałem, że bez prawnika wykonywanie obowiązków przewodniczącego wiązałoby się z dużym ryzykiem. Brak jednoznacznych i poświadczonych na piśmie opinii prawnych mógł narażać mnie i mieszkańców na konsekwencje prawne. Wcześniej bowiem zdarzały się przypadki, że po sesjach rady otrzymywałem do podpisu uchwały innej treści niż te, nad którymi głosowali radni. Podpisanie takiego dokumentu łączyło się z odpowiedzialnością karną za potwierdzenie nieprawdy.

Czy dla dobra mieszkańców nie dało się zawrzeć kompromisu?

Próbowaliśmy to robić przez trzy lata. Zawsze byliśmy otwarci na dyskusję, bo tylko w ten sposób możemy doprowadzić do porozumienia. Oczekiwaliśmy jednak wymiany argumentów, a nie wiecznych krzyków, pyskówek i pomówień o szkodliwej działalności większości rady. Za sprawą gminnych mediów i dziennikarzy lokalnych, którzy nie zawsze byli w stanie dogłębnie pochylić się nad problemem powstał fałszywy wizerunek, z którym nieustannie walczymy. Chcieliśmy mieszkańcom wytłumaczyć dlaczego rezygnujemy i chcemy wprowadzenia zarządu komisarycznego, ale przez całą kadencję nie pozwolono nam zamieścić w gminnej gazecie jakiejkolwiek informacji, która dotyczyła funkcjonowania rady i gminy. Pisemne wnioski do wójta kończyły się odmową udostępnienia choćby jednej strony. Może obawiano się, że teksty spowodują całkowitą utratę zaufania społecznego do urzędującego wójta? Nie wiem. Na to pytanie każdy musi sam sobie odpowiedzieć

To może teraz spróbujmy wyjaśnić, dlaczego ten zarząd komisaryczny w Mogilanach był niezbędny.

Chodziło o to, by ktoś z zewnątrz obiektywnie ocenił, co się w Mogilanach dzieje. To znaczy, żeby wszedł do urzędu i skontrolował jego działania, bo my do wielu spraw nie byliśmy dopuszczani.

Ostatecznie zarząd komisaryczny nie został wprowadzony. Tymczasem padły zarzuty, że z powodu rezygnacji prezydium rady i braku sesji Mogilanom uciekają dotacje na inwestycje.

Zarząd komisaryczny nie został wprowadzony, bo to długotrwała procedura. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji po analizie dokumentów nadesłanych mu przez wojewodę wystąpił pod koniec lipca do premiera z wnioskiem o ustanowienie komisarza, ale było już za późno, bo w sierpniu zostały ogłoszone wybory samorządowe.

Jednak z drugiej strony, gdyby wójtowi Piotrowskiemu tak bardzo na tych inwestycjach zależało, to dla dobra sprawy mógł sam zrezygnować z funkcji. Wówczas komisarz wszedłby do urzędu szybciej i dokończył wszystkie sprawy.

Do mieszkańców gminy poszedł też przekaz, że Prawo i Sprawiedliwość, którego jest Pan członkiem chce poprzez wprowadzenie komisarza przejąć władzę w Mogilanach.

To nieprawda. Dowodem na to może być fakt, że radni, którzy wnioskowali o wprowadzenie komisarza mają różne sympatie polityczne. Myślę, że sugestia o próbie przejęcia rządów przez PiS była próbą odwrócenia uwagi od realnych problemów naszej gminy. Poza tym nie jestem już członkiem Prawa i Sprawiedliwości i nie chcę mieszać spraw politycznych z samorządowymi.

Zrezygnował Pan członkostwa w PiS?

Tak, bo nie dostałem od partii zgody na wystartowanie jako niezależny kandydat.

Nie da się ukryć, że mieszkańcy Mogilan są już zmęczeni konfliktami i teraz oczekują, że w fotelu wójta zasiądzie ktoś, kto obierze rozsądny kurs. Chcą poczuć, że to oni są ważni, a nie tylko ich głos w wyborach.

I właśnie o to chodzi. Chciałbym, by w gminie Mogilany było normalnie. Żeby działania władzy były przejrzyste. Powinno być tak, że radni z wójtem i pracownikami urzędu gminy siadają do merytorycznej dyskusji. Choćby nad zgłoszonymi wcześniej zadaniami inwestycyjnymi. Wspólnie ustalają, które przeprowadzić w pierwszej kolejności, określają ich koszt i termin realizacji. Informują też dlaczego są opóźnienia, albo inwestycja w ogóle nie jest niemożliwa. Mimo przedstawienia wójtowi Piotrowskiemu propozycji takiego harmonogramu, nie udało się go wdrożyć. Efekt jest taki, że mieszkańcy nie mają dziś pojęcia, na jakim etapie są inwestycje. Nie wiedzą, dlaczego rynek w Mogilanach nie jest rewitalizowany, choć można było na to pozyskać pieniądze, nie wiedzą dlaczego studium, w którym chcieliśmy odrolnić wiele działek nie jest do dziś uchwalone, wreszcie nie wiedzą, dlaczego nie powstał drugi zbiornik wodny, choć były na to fundusze.

A dlaczego rynek nie jest odnowiony? Przecież zapadła w tej sprawie uchwała i wszystko szło w dobrym kierunku.

Zgadza się. Zapowiadało się dobrze. Wójt przedłożył projekt rewitalizacji, a my go uchwaliliśmy. Otwierało to możliwość pozyskania środków zewnętrznych i to nie tylko na rewitalizację mogilańskiego rynku, ale też na odnowę innych sołectw. Ale ostatecznie nie otrzymaliśmy na to ani złotówki, bo urząd gminy nie złożył wniosku o dotację.

Dlaczego? Gmina nie miała pieniędzy na własny wkład?

Nie, z budżetu gminnego potrzebne były na to tylko niewielkie pieniądze.

Co więc stanęło na przeszkodzie?

Błędy w projekcie. Chodziło o to, że niewłaściwie wskazane zostały tereny zdegradowane.

Ale to można było przecież poprawić.

Można, ale do rady - mimo naszych próśb - nigdy nie wpłynął skorygowany projekt. Wójt nie był tym zainteresowany, bowiem wcześniej okazało się, że program rewitalizacji powinien być też ujęty w innym ważnym dokumencie, czyli projekcie studium, które co dopiero przedłożone zostało radnym. Jego brak powodował całkowitą nieważność całego studium.

Wystarczyło tylko poprawić uchwałę o rewitalizacji, a następnie wpisać ją do studium. Taka chyba powinna być kolej rzeczy?

Tak powinno być.

Co ostatecznie się z tym projektem stało?

Wójt twierdził, że jest już za późno na wystąpienie o zewnętrzne fundusze na rewitalizację, a z drugiej strony podkreślał, że ta uchwała blokuje tylko prace nad studium, więc się zgodziliśmy na jej uchylenie. Po sesji pojechaliśmy jednak do Urzędu Marszałkowskiego, gdzie dowiedzieliśmy się, że nadal można składać wnioski na rewitalizację. Z kolei w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim poinformowano mnie, że nie można uchylić uchwały o rewitalizacji bez konsultacji społecznych. Naprawiliśmy więc proceduralny błąd i w efekcie uchwała o rewitalizacji obowiązuje do dziś.

Ale dlaczego nie została ona dotąd umieszczona w studium?

Nie mam pojęcia. Może dlatego, że wówczas mieszkańcy oficjalnie zostaliby poinformowani, że studium nie będzie uchwalone nie z powodu blokady radnych, a przez poważny błąd urzędników.

Jasne, ale radni do tego projektu też mieli zastrzeżenia?

Tak, bo pokrzywdzonych zostało w nim wielu mieszkańców. Kilkadziesiąt działek w Bukowie i Kulerzowie nie wiadomo dlaczego przekształcono z usługowo-mieszkaniowych tylko na mieszkaniowe. Straciły więc na wartości, a to mogło się łączyć z roszczeniami właścicieli tych nieruchomości. Poza tym też chcieliśmy odrolnić działki rdzennym mieszkańcom gminy, bo w planowanym studium niektórzy nie dostali nawet jednego ara.

A co się dzieje z budynkiem gimnazjum w Mogilanach? Wójt Piotrowski obiecywał w kampanii, że pozyska na niego pieniądze.

Z tego co wiemy, to nie pozyskał nawet grosza.

Podsumujmy: Mogilany nie mają odnowionego rynku, budynek gimnazjum mimo obietnic nie został dokończony, mieszkańcom brakuje wody, a przedszkole w Mogilanach pęka w szwach, itd. Gdy Pan wygra wybory...

…to mam zamiar w pierwszej kolejności zabezpieczyć mieszkańców w wodę, czyli wybudujemy drugi zbiornik. W 2016 roku radni zdecydowali o tej inwestycji. Nie ma żadnego wytłumaczenia, że nie było środków finansowych na ten cel. Budżet w 2016 roku zamknął się bowiem nadwyżką finansową, która przewyższała koszt budowy zbiornika i to niejednego. Oczywiście trzeba będzie przebudować rynek w Mogilanach, a także szybko dokończyć pracę nad studium i opracować plany dla poszczególnych sołectw.

Jednocześnie konieczna będzie rozbudowa szkół, bo nie wszystkie zostały dobrze przygotowane do reformy oświatowej. Brakuje sal gimnastycznych w Lusinie i Konarach. Konieczna będzie też nadbudowa przedszkola w Mogilanach. Jeśli chodzi o modernizację dróg, to chcielibyśmy skorzystać z rządowego programu, który przewiduje kilka miliardów właśnie na gminne drogi. Trzeba zrobić wszystko, by te pieniądze uzyskać, czyli złożyć dobre wnioski. Dodam jeszcze, że w tym roku udało mi się wprowadzić do budżetu powiatu remont odcinków dwóch dróg: w Lusinie i Bukowie. Będą one modernizowane bez udziału budżetu Mogilan. Poza tym zamierzam również wprowadzić Kartę Rodziny Gminy Mogilany, Kartę Seniora Gminy Mogilany z ofertą zniżek do różnych instytucji oraz system dopłat do wywozu nieczystości, dla tych mieszkańców, którzy nie posiadają kanalizacji.

Czytany 1453 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 08 Paź 2018 16:02